Pisząc ten przepis
zastanawiałam się jak nazwać te pyszne słodkości, ponieważ zarówno sezamu jak i
poppingu z amarantusa jest tu tak samo dużo. I tak powstały sezamarantuski.
Tradycyjne sezamki, są
niezwykle popularne i lubiane w moim domu i często robię je dla bliskich. Tym
razem (dzięki Pani z mojego osiedlowego "Morelowego" sklepiku, która mi o nich opowiedziała) postanowiłam pójść o krok dalej i trochę urozmaicić tradycyjną wersję. Te
maleńkie słodkości, mogą i na pewno sprawią radość Waszym bliskim. Pięknie
zapakowane w celofan, papier pergaminowy przewiązany sznureczkiem czy ciekawe
pudełeczko będą miłym prezentem dla tych których kochamy.
To już też ostatnia z moich propozycji, która znalazła się w naszym premierowym wydaniu magazynu AROMAT.
A już za kilka dni premiera nowego numeru:)
