Jak zapewne zauważyliście, lubię eksperymentować w poszukiwaniu nowych smaków i połączeń. Będąc ostatnio u mojej teściowej, wyciągnęła dla nas z sekretnej półeczki kilka grzybków i od razu w mojej głowie zrodził się pomysł na jakiś wypiek gdzie mogłabym go udekorować tymi wdzięcznie wyglądającymi słodyczami.
Ciasto szpinakowe, to moje ostanie odkrycie i szczerze polecam Wam wypróbować z nim kulinarną przygodę. Babeczki są wilgotne a wraz z nadzieniem serkowym tworzą świetny duet.
Ta wdzięczna nazwa "grzybki na zielonej ppolanie", to zasługa jednej z moich koleżanek czytelniczek, która po zobaczeniu zdjęcia tak twórczo je podpisała:)
